Reprezentant Bośni i Hercegowiny piłkarz Vedad Ibisevic zamienił Hoffenheim na VfB Stuttgart. Jak podają niemieckie media napastnik kosztował 5,5 miliona euro. Kontrakt ma obowiązywać do 2016 roku.
My chcieliśmy, by Vedad do nas dołączył, a on chciał grać w naszych barwach. Rozmowy były krótkie – podkreślił menedżer Stuttgartu Fredi Bobic.
Ibisevic w Hoffenheim występował od 2007 roku. Wcześniej reprezentował klub Alemannia Aachen. W 116 meczach Bundesligi strzelił 49 bramek.Stuttgart po 18. kolejkach zajmuje dziesiąte miejsce w tabeli i ma 22 punkty.
Już teraz zakłady bukmacherskie przygotowały pełną ofertę na zbliżającą się kolejkę rozgrywek ligowych.
źródło: sport.pl
Gwiazda Borussii Dortmund Mario Goetze z powodu kontuzji kości łonowej będzie pauzował przez blisko dwa miesiące.
Mario Goetze skarżył się na bóle w okolicy pachwiny już latem zeszłego roku. Mimo bólu zagrał jednak w 14. meczach Borussii w tym sezonie i strzelił w nich 5 goli. Jednak w ostatniej kolejce już nie wystąpił i po szczegółowych badaniach okazało się, że będzie musiał pauzować od 6 do 8 tygodni.
Przez kontuzję dziewiętnastolatek nie zagra w meczu reprezentacji Niemiec z Francją (29 lutego). Działacze i trener Borussii Dortmund liczą jednak, że Goetze wróci do gry na mecz w Augsburgu, w połowie marca.
Kontuzja Mario Goetze otwiera szansę gry dla Jakuba Błaszczykowskiego. Kapitan reprezentacji Polski w ostatnim meczu z HSV rozegrał cały mecz i strzelił dwa gole.
źródło: przegladsportowy.pl
Fenomenalne spotkanie w Hamburgu rozegrała Borussia Dortmund. To pozwoliło jej na zwycięstwo z miejscowym HSV aż 5:1.
Sprawdź jak zakłady sportowe po tym spotkaniu zmieniły swoje kursy na drużynę Borussi.
Bohaterami Borussii zostali Jakub Błaszczykowski oraz Robert Lewandowski, którzy strzelili po dwa gole. Co do powiedzenia na temat meczu miał Juergen Klopp?
- Zmusiliśmy przeciwnika do popełnienia błędów i wykorzystaliśmy to. Najważniejsze dla mnie jest to, w jaki sposób tutaj zagraliśmy. W fantastyczny sposób rozpoczęliśmy drugą część sezonu – zaznaczył szkoleniowiec Borussii.
źródło: pilkanozna.pl
Eugen Polanski, piłkarz Mainz i reprezentacji Polski, liczy, że wiosną będzie w wysokiej formie i wywalczy sobie miejsce w drużynie klubowej i narodowej.
- Na zgrupowaniu ciężko pracowałem, czuję się dobrze przygotowany i na boisku postaram się udowodnić, że należy mi się miejsce w drużynie. Bardzo mi na tym zależy, bo to pozwoli mi dobrze przygotować się do finałów Euro – mówi Eugen Polanski w rozmowie z Super Expressem.
Aby regularnie grać Adam Matuszczyk zdecydował się nawet na transfer do 2. Bundesligi. Polanski uważa, że to dobra decyzja polskiego piłkarza. – Odpowiedni rytm meczowy jest bardzo ważny. Wtedy koncentrujesz się tylko nad tym, żeby z każdym meczem coś poprawiać w swojej grze. Cieszę się też, że Sebastian Boenisch wraca na boisko – dodał.
źródło: sportowefakty.pl
Napastnik Borussi Dortmund, Mohamed Zidan nie jest zadowolony ze swojej pozycji w drużynie mistrza Niemiec. Egipcjanin zapowiedział, że odejdzie z klubu jeszcze tej zimy, o ile w Dortmundzie pozostanie Lucas Barrios.
Zidan w rundzie jesiennej zagrał w zaledwie dwóch meczach Bundesligi w barwach Borussi. Jednak podczas spotkań kontrolnych, zdobył dla BVB aż pięć bramek.
Pozycja Zidana, któremu za pół roku kończy się umowa, wydaje się być jasna. Piłkarz nie chce być napastnikiem numer trzy w klubie.
Więc skłonny jest odejść z klubu w sytuacji, gdy zostanie w nim Lucas Barrios.
Mam 30 lat i chcę grać regularnie. Nie zadowala mnie bycie drugim bądź trzecim napastnikiem – powiedział Egipcjanin. – Ale odejdę tylko jeśli Barrios zostanie. Klub puści tylko jednego z nas, więc albo Lucas, albo ja.
Dopóki latem nie wygaśnie mój kontrakt, dam z siebie wszystko. Kocham ten klub, tutaj zdobyłem swój pierwszy mistrzowski tytuł. Dortmund zawsze będzie dla mnie wyjątkowy – wyznał szczerze Zidan.
źródło: futbol.pl
Trener piłkarzy VfL Wolfsburg Felix Magath na miesiąc musi pożegnać się z prawem jazdy. To kara za brak zachowania odpowiedniej odległości do samochodu jadącego przed nim na autostradzie. Ponadto musi zapłacić mandat w wysokości 195 euro.
To nie pierwsze tego rodzaju przewinienie 58-letniego szkoleniowca. W październiku 2009 roku również na cztery tygodnie stracił prawo jazdy. Wówczas przekroczył o 43 km/h dozwoloną prędkość.
źródło: onet.pl
O piłkarzach Schalke 04 Gelsenkirchen nieprzypadkowo mówi się “Górnicy”. Holenderski szkoleniowiec Huub Stevens zarządził swym podopiecznym bardzo nietypowe zajęcia – zespół zjechał do… kopalni.
Drużyna z Zagłębia Ruhry wybrała się do kopalni “Augusta Victoria”. Wyposażona w specjalne białe kombinezony (niektóre po powrocie na górę nadawały się do prania), obuwie, okulary i kaski z latarkami, zjechała na dwie godziny na poziom 1078 metrów pod ziemię.
Na zdjęciach, które opublikowały media z całego świata, chyba najlepiej prezentował się napastnik z Holandii Klaas-Jan Huntelaar. Nie zabrało też hiszpańskiego gwiazdora Raula. Schalke 04 zostało okrzyknięte ekipą “team-building”.
“Zobaczyliśmy na własne oczy, w jak trudnych warunkach pracują nasi kibice. Mamy jeszcze większą motywację, aby zdobyć tytuł mistrzowski dla naszych fanów” – powiedział Huntelaar.
Klub, w którym sukcesy niedawno odnosili Tomasz Hajto i Tomasz Wałdoch, został założony w 1904 roku w górniczej części Gelsenkirchen – Schalke. Nosi przydomek “Górnicy”, wielu kibiców pracuje na co dzień w kopalniach, zaś na stadionie – Veltins-Arena (w 2010 roku o mistrzostwo świata WBC w bokserskiej wadze ciężkiej walczył tam Albert Sosnowski; przegrał przez nokaut z Ukraińcem Witalijem Kliczką) jedynym środkiem płatniczym jest 1 knapp (górnik). Przelicznik jest prosty – 1 górnik warty jest 1 euro.
Wizyta w kopalni nie była żadną karą dla piłkarzy, a jedynie przerywnikiem w ciężkich treningach przed rozpoczynającą się 21 stycznia rundą rewanżową Bundesligi (inauguracja z VfB Stuttgart). Na półmetku rozgrywek Schalke 04 zajmuje trzecie miejsce, za Bayernem Monachium i “polską” Borussią Dortmund. W klasyfikacji strzelców, z 15 bramkami na koncie, Huntelaar jest drugi. Wyprzedza go tylko Mario Gomez z Bayernu – 16. Na czwartej pozycji plasuje się Robert Lewandowski (Dortmund), ex aequo z Peruwiańczykiem Claudio Pizarro – po 12.
źródło: interia.pl
Piłkarz reprezentacji Polski Adam Matuszczyk w poniedziałek został wypożyczony do końca sezonu z FC Koeln do prowadzącej w tabeli drugiej Bundesligi Fortuny Duesseldorf. W środę zawodnik ma dołączyć do nowego zespołu, który przebywa na zgrupowaniu w Hiszpanii.
22-letni Matuszczyk nie jest podstawowym graczem w zespole prowadzonym przez Stale Solbakkena. O zmianie otoczenia mówił już jesienią, ale klub nie zdecydował się na jego sprzedaż.
- Podstawowym celem Adama jest gra w reprezentacji Polski na tegorocznych mistrzostwach Europy. Dlatego zdecydował się na zmianę zespołu – powiedział menedżer FC Koeln Volker Finke.
Matuszczyk związany jest z FC Koeln od 2003 roku, ale w pierwszym zespole znalazł się dopiero w 2009 roku. W reprezentacji Polski zadebiutował 29 maja 2010 roku w meczu z Finlandią. W biało-czerwonych barwach wystąpił w 16 meczach i zdobył jedną bramkę.
źródło: wp.pl
Przebywających na zgrupowaniu w Hiszpanii piłkarzy Borussii Dortmund odwiedził niespodziewany gość. Formę mistrzów Niemiec przy pingpongowym stole sprawdził były mistrz świata Joerg Rosskopf.
Pojawienie się gwiazdy celuloidowej piłeczki i obecnego selekcjonera niemieckiej reprezentacji sprawiło, że trener Borussii Joerg Klopp zarządził Robertowi Lewandowskiemu, Jakubowi Błaszczykowskiemu i Łukaszowi Piszczkowi specjalny trening. Odbył się on nie na boisku, a w hotelu w miejscowości La Manga, gdzie są zakwaterowani.
Poszczególni zawodnicy, w tym m.in. najlepszy obecnie polski piłkarz – Lewandowski, mieli okazję skonfrontować swe pingpongowe umiejętności z “Rossim” Rosskopfem, brązowym medalistą olimpijskim z Atlanty (1996) i mistrzem Europy (1992) w singlu oraz wicemistrzem igrzysk w Barcelonie (1992) i mistrzem świata (1989) w deblu. Najlepszy okazał się pomocnik Kevin Grosskreutz, który dotarł do finału.Rosskopf szybko zaprzyjaźnił się z graczami mistrza Niemiec i zaprosił na drużynowe MŚ w tenisie stołowym, które odbędą się w Dortmundzie w dniach 25 marca – 1 kwietnia. Klopp wręczył mu koszulkę klubową z podpisami piłkarzy, a szkoleniowiec pingpongistów zrewanżował się trykotem kadry z autografami Timo Bolla (gra w Borussii Duesseldorf, ale kibicuje futbolowej drużynie Borussii Dortmund – red.) i innych gwiazd małej piłeczki.
Zajęcia tenisowe najbardziej spodobały się Sebastianowi Kehlowi, który jako nastolatek trenował tę dyscyplinę w TTC Guenthers. Razem z innym doświadczonym graczem BVB Patrickiem Owomoyelą zagrał w Hiszpanii na miniaturowym stole. – Wcześniej w wolnych chwilach graliśmy przede wszystkim w playstation – przyznał Kehl.
źródło: sport.pl
SEBASTIAN Boenisch Po niemal półtorarocznej przerwie wrócił na boisko. Obrońca Werderu Brema zagrał wczoraj w sparingu z Alkmaar.
Jaką formę zaprezentuje Polski zawodnik po tak długiej przerwie, spowodowanej kontuzją? Czy pomoże swojej drużynie w zdobywaniu punktów w rozgrywkach ligowych? Sprawdź jak to oceniają specjaliści z zakładów bukmacherskich.
Ten moment Sebastian Boenisch długo będzie pamiętać. W 63. minucie wszedł na boisko po długiej przerwie spowodowanej kontuzją. Poprzednim meczem reprezentanta Polski było spotkanie z Australią jesienią 2010. Przez blisko półtora roku Boenisch musiał kurować kolano, przeszedł dwie operacje, spędził wiele miesięcy na rehabilitacji, a potem na walce o powrót na boisko. W końcu mu się udało.
Boenisch zagrał na prawej stronie obrony, jego występ był przeciętny, podobnie jak całej drużyny Werderu. O ile w pierwszej połowie trener Schaaf wystawił niemal najmocniejszy skład, to po przerwie dał szansę rezerwowym. Widać było, że Sebastian w ogóle nie był zgrany z resztą drużyny. Jednak zasuwał na prawej stronie cały czas i był chyba jedynym zadowolonym zawodnikiem na boisku, gdy bułgarski sędzia przedłużył sparing aż o 10 minut, bo miał problemy z zegarkiem – powiedział nam wczoraj dziennikarz gazety „Bild” z Bremy Christoph Sonneberg, który przebywa z Werderem na zgrupowaniu w tureckim Belek.
Na wiadomość o powrocie Boenischa długo czekał selekcjoner biało-czerwonych Franciszek Smuda, który zapowiadał, że obrońca Werderu będzie pewniakiem na lewej stronie obrony reprezentacji Polski. Jednak tu powstaje pewien problem, ponieważ w klubie nasz zawodnik ma grać na… prawej stronie defensywy. – Mamy wystarczająco wielu lewych obrońców. Sebastiana przesuwam na prawą stronę. Jest w końcu prawonożny i tam jest mi teraz najbardziej potrzebny – powiedział po sparingu z Alkmaar Schaaf.
To oznacza, że Boenisch będzie tylko w kadrze grał po drugiej stronie. W Werderze o miejsce w wyjściowym składzie walczyć będzie natomiast z greckim obrońcą Sokratisem Papastathopoulosem – czyli rywalem w inauguracyjnym spotkaniu na EURO 2012.
Na zgrupowaniu w Turcji (dzisiaj piłkarze Werderu wracają już do Bremy) Boenisch trenował już niemal normalnie. Niemieccy dziennikarze powiedzieli, że miał tylko czasami trochę dłuższe przerwy, żeby nie przeciążać dopiero niedawno wyleczonego kolana. Nasz zawodnik był w świetnym humorze. – Pochwalił się nam, że często rozmawia z polskim selekcjonerem. Smuda obiecał mu, że jak tylko będzie zdrowy, to na sto procent znajdzie się w kadrze na EURO 2012 – mówi Sonneberg.
Udział w mistrzostwach Europy 2012 to jeden z czterech celów Boenischa w obecnym półroczu. Pierwszy już zrealizował – wrócił na boisko. Teraz zamierza jeszcze wywalczyć miejsce w wyjściowym składzie Werderu, przedłużyć z tym klubem kończący się latem kontrakt i zagrać na EURO.
Niemieckim dziennikarzom Boenisch zdradził również, że od kilku miesięcy z rodzicami rozmawia jedynie po polsku. Wcześniej dogadywali się głównie po niemiecku.
Pierwsze efekty nauki naszego języka będzie mógł sprawdzić już w niedzielę. Werder weźmie udział w jednodniowym turnieju o Puchar Zimy w Düsseldorfie, w którym zagra również Borussia Dortmund z trzema Polakami w składzie.
źródło: przegladsportowy.pl