Archive for kwiecień, 2010
Nie ma błyskotliwości Arjena Robbena, nie ma piłkarskiego geniuszu cechującego niedawno Francka Ribery’ego, którego i tak zabraknie w finale Ligi Mistrzów. Ale Ivica Olić robi w Bayernie Monachium karierę niczym milioner, który zaczynał od pucybuta.
Gdyby finał Ligi Mistrzów rozgrywano kilka miesięcy temu i miałoby w nim zabraknąć Ribery’ego, w Bawarii ta absencja byłaby tematem niepodważalnie najważniejszym. Teraz to, iż Francuz w finale nie zagra – po karze za czerwoną kartkę – stało się w środę już sprawą drugorzędną. Ribery jest w cieniu Olicia. Robben mówi o chorwackim napastniku, że ten w meczach daje z siebie więcej niż sto procent, a partnerzy z drużyny czasami aż muszą namawiać go, by zwolnił tempo akcji. Szczególnie w końcówce, bo trudno go dogonić nawet innym monachijczykom. Ataki stają się bezproduktywne, nikt nie jest w stanie wspomóc w nich Olicia. – On ciągle biegał! – z lekkim niedowierzaniem, ale i wielką dumą mówił po wtorkowym popisie Chorwata, który w meczu w Lyonie z Olympique zdobył trzy bramki na wagę awansu, trener Bayernu Louis van Gaal. – Biegał, biegał i biegał… I strzelał, strzelał, strzelał – powtarzał Holender.
Rok temu, kiedy Olić – za darmo – przeszedł z HSV Hamburg do Bayernu, zakładał, że co najmniej przez rok będzie pracował nad tym, by w ogóle móc wybiegać na boisko obok gwiazd ataku monachijczyków. Ale ponieważ van Gaal za gwiazdami nie przepada, a ceni sobie pracowitych rzemieślników, Chorwat szybko stał się jego ulubieńcem.
Olić na treningi przychodzi zwykle pierwszy, wyjeżdża ostatni. Kiedy zespół dostaje dzień wolny, on i tak przyjeżdża na zajęcia jak gdyby nigdy nic i ćwiczy sam. Gdy niedawno zespół z Bawarii miał aż dwa dni przerwy od zajęć – by odzyskał świeżość – Olić i tak spędził je w klubowej siłowni.
Nie jest wirtuozem techniki. Raczej pracusiem ogrywającym rywali dzięki sile, szybkości, żelaznej kondycji. Kiedy we wtorek pierwszą bramkę strzelił prawą nogą, drugą – lewą, a trzecią – głową, na dodatek krwawiącą, sam nie ukrywał zdziwienia wszechstronnością. – To był dla mnie najwspanialszy mecz w życiu – wykrzyczał później. Olić przyćmił w Bawarii Ribery’ego. Francuza w finale Ligi Mistrzów na pewno zabraknie. Po tym, gdy w pierwszym meczu półfinałowym dostał czerwoną kartkę za faul na Lisandro Lopezie, mało prawdopodobne było, że zostanie zawieszony tylko na mecz rewanżowy w Lyonie. I rzeczywiście, w środę UEFA zadecydowała, że Francuz będzie pauzował w sumie w trzech spotkaniach, co przekreśla jego grę w finale w Madrycie.
Niedawno traktowano by to w Bawarii jak katastrofę. Teraz coraz więcej mówi się, iż Bayern bez rozkojarzonego Ribery’ego jest silniejszy niż z nim w składzie. W obecnej formie Francuz nie jest już dla monachijczyków zawodnikiem niezastąpionym. W ostatnich meczach był zdekoncentrowany – jakby myśli dzielił tylko między seksaferę z udziałem nieletniej blondprostytutki a rozterki, czy odejść z Monachium, a jeśli tak, to dokąd. Stracił aktywność, przebojowość. W tym sezonie Ribery miał tylko jeden mecz naprawdę wyjątkowy – ligowe spotkanie z HSV Hamburg, w którym w niezwykły sposób odbierał rywalom piłkę, a w kluczowej akcji oszukał trzech przeciwników i oddał strzał zapewniający Bayernowi zwycięstwo.
Dziś wspominane są wypowiedzi Ribery’ego sprzed kilku miesięcy, kiedy stwierdził, że chciałby odejść z Bayernu, by móc zdobywać tytuły i puchary. Teraz, kiedy monachijczycy są w stanie wywalczyć potrójną koronę – zwyciężyć w Lidze Mistrzów, Bundeslidze i Pucharze Niemiec, i to nawet bez Francuza – te słowa brzmią wyjątkowo ironicznie.
źródło: sport.pl
Polskich Messich” w ostatnich latach było już kilku. Mocno na wyrost określano tak niedawno chociażby Michała Janotę, który swego czasu próbował przebić się do pierwszego składu Feyenoordu Rotterdam, a teraz z różnych względów nie zachwyca w Excelsiorze. A czy ktokolwiek pamięta Sebastiana Tyrałę, nadzieję polskiej kadry na EURO 2012?
Dla przypomnienia: Tyrała urodził się w 1988 roku w Raciborzu, jednak już w wieku 2 lat wyjechał z rodzicami do Niemiec w okolice Dortmundu. Tam zdobył niemiecki paszport, a w dokumentach figuruje jako Tyrala. Już jako jedenastolatek występował w młodzieżowych drużynach klubu z jeszcze wtedy Westfallenstadion, zdobywał piłkarskie szlify, otrzymywał powołania do juniorskich reprezentacji Niemiec. Borussia widząc w nim wielką przyszłość zaproponowała mu podpisanie długoletniego kontraktu. Tyrała podpisał, związał się z BVB do 2010 roku, co traktować trzeba było jako wotum zaufania, szansę dla młodzieńca. Wtedy właśnie zaczęto coraz głośniej mówić o ewentualnym powołaniu go do reprezentacji Niemiec U-21, a nawet seniorskiej kadry. Powołanie w końcu wpłynęło, jednak Tyrała dla Niemców grać nie chciał. W tym samym czasie zadzwonił do niego Maciej Chorążyk, szef sekcji monitoringu i rozwoju młodych piłkarzy w PZPN. Zaproponował grę dla kraju znad Wisły, a piłkarz przychylnie dygnął. Euforia była wówczas niesamowita – oto pierwszy Polak wychowany w Niemczech odwrócił się plecami do ludzi, którzy ukształtowali go piłkarsko i zdecydował się grać z orzełkiem na piersi.
Tyrała powołania do seniorskiej reprezentacji Polski doczekał się pod koniec 2008 roku. Ówczesny selekcjoner, Leo Beenhakker zaprosił go do Turcji, aby przyjrzeć się jego możliwościom podczas tygodniowego zgrupowania. Młodzian zagrał pierwsze 55 minut w wygranym 1:0 meczu z Serbią. Zmienił go równie młody i równie wychwalany wówczas Szymon Pawłowski. Mecz rozgrywany w dwa tygodnie przed świętami Bożego Narodzenia 2008 był jednak pierwszym i ostatnim jednocześnie dla Tyrały w polskiej, seniorskiej reprezentacji. Od tego momentu słuch o nim zaginął. Od wielkiego dzwona Tyrała miał możliwość zajęcia miejsca na ławce rezerwowych pierwszej drużyny Borussii Dortmund, więc jego występy ograniczały się tylko i wyłącznie do walki w niemieckiej, trzeciej lidze w barwach Borussii II. Teraz pojawił się jednak problem – rezerwy ekipy z Signal-Iduna Park grały katastrofalnie słabo i nie zdołały utrzymać się w III lidze. Tyrała w rozmowie z niemieckim dziennikiem Ruhr Nachrichten bije się w pierś. – Szkoda, że nie udało się nam utrzymać. Strzelaliśmy zdecydowanie za mało goli. Kullman, Ginczek, Oeztekin i oczywiście ja – zawiedliśmy.
Należy jednak zadać sobie pytanie: co dalej? Występy “na zapleczu zaplecza” niemieckiej Bundesligi i tak wydawały się nikłym polem do piłkarskiego rozwoju dla Tyrały, a teraz, jeśli zdecydowałby się zostać w Borussii, rysuje się przed nim obraz “kopania się po czołach” w ligach regionalnych. 22-latek chce jednak uciekać z Dortmundu. – Nikt z Borussii do mnie nie przyszedł, nikt nie zaproponował mi przedłużenia umowy. Jednak nawet gdyby to nastąpiło, ja nie chcę grać dłużej dla Borussii – przyznał szczerze Tyrała. – Nadszedł czas odejścia, mam kilka ciekawych propozycji. Kontaktowali się już ze mną przedstawiciele VfL Osnabrueck oraz VfL Bochum. Nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji – zaznacza jednak Tyrała. Wśród kibiców Borussii próżno jednak szukać pozytywnych głosów nawołujących do pozostania w klubie. We wpisach na forach internetowych najczęściej spotkać można kąśliwe i złośliwe uwagi pod adresem Polaka. “Żadna strata – zbyt często kontuzjowany”; “Kiedyś wielki talent, ale jego rozwój się zatrzymał” – podobnych wpisów jest o wiele więcej. Wydaje się więc, że koniec Tyrały w BVB jest już przesądzony. Należy mieć tylko nadzieję, że VfL Bochum utrzyma się w najwyższej klasie rozgrywkowej i da szansę polskiemu młodzianowi. Bo talent Tyrała wciąż posiada. I chęci do gry na EURO również…
źródło: futbol.pl
Ireneusz Jeleń strzela kolejne gole, a w tle rozgorzała prawdziwa wojna o jego usługi. W tej chwili najbliżej pozyskania polskiego napastnika Auxerre znajdują się kluby niemieckie – Bayer Leverkusen i Schalke Gelsenkirchen. Jeleń raczej nie trafi do Paris Saint Germain.
Bardzo realny jest transfer Jelenia do Schalke, które będzie szukać skutecznego środkowego napastnika. Mimo że Felix Magath nie może narzekać na nieskuteczność Kevina Kuranyi’ego, to szuka alternatywy dla niego – piłkarza, który będzie pracował więcej na rzecz zespołu. Idealnym zawodnikiem do taktyki Magatha byłby właśnie Jeleń.
Poza tym piłkarzem interesuje się także Bayer Leverkusen, a także w dalszej kolejności Rubin Kazań. Wiadomo jednak, że Jeleniowi nie uśmiecha się wyjazd do Rosji. Nie trafi także raczej do Paris Saint Germain. Mateusz Szczepaniak, piłkarz rezerw Auxerre, wyjaśnia w rozmowie z Futbolnews.pl: – Z tego, co słyszałem, to Irek tam nie trafi. Woli grać w klubie, gdzie stawiają na niego, a takim klubem na pewno nie byłoby PSG, gdzie panuje duża rotacja piłkarzy.
Ireneusz Jeleń to jeden z najskuteczniejszych piłkarzy Ligue 1 w tym sezonie – w 25 meczach strzelił 13 goli.
Źródło: onet.pl
Niemiec Christoph Metzelder, któremu kończy się kontrakt z Realem Madryt, od nowego sezonu będzie piłkarzem Schalke 04 Gelsenkirchen. Umowę z obecnym wiceliderem Bundesligi podpisał na trzy lata.
29-letni obrońca trafił do Realu trzy lata temu z Borussii Dortmund. Z powodu kontuzji wystąpił jednak w niewielu spotkaniach. Stracił również miejsce w drużynie narodowej.
źródło: interia.pl
Niespodzianka w Moenchengladbach! Faworyzowany Bayern tylko zremisował z Borussią 1:1. Zrównał się punktami z Schalke, które po golu w 87 minucie pokonało Herthę Berlin. Boheterem kolejki został Lucas Barrios, zdobywca hat – tricka dla Borussii Dortmund.
84. w historii pojedynek Bayernu z Borussią był wyrównanym widowiskiem, a gospodarze punkt zdobyli zasłużenie. Podopieczni Louisa van Gaala mimo przewagi (75 procent posiadania piłki
), nie stwarzali większego zagrożenia. To Borussia groźniej atakowała. Główka Marco Reusa była jednak niecelna, a strzał Raula Bobadilla został w ostatniej chwili zablokowany. Dobrze spisywała się obrona miejscowych, powstrzymując akcje Arjena Robbena i Francka Ribery. W drugiej części mecz ożywił się. Goście wciąż atakowali, lecz zabójczą kontrę wyprowadziła Borussia. Po podaniu Michaela Bradley’a do siatki trafił Reus. Oczko dla Bayernu uratował Miroslav Klose. W 73 minucie wprowadzony wcześniej napastnik wykorzystał dośrodkowanie Philippa Lahma. Bawarczyków martwi nie tylko strata punktów, ale kontuzje defensorów. W przerwie boisko opuścił Martin Demichelis, a w 64 minucie zmieniony został Daniel van Buyten. Belg narzekał na uraz łydki. Nie wiadomo, czy środkowi obrońcy zagrają we wtorkowym półfinale Ligi Mistrzów
.
W ostatnich minutach triumf zapewniło sobie Schalke. Zwycięskiego gola trzy minuty przed końcem zdobył Heiko Westermann. Reprezentacyjny defensor trafił, dobijając uderzenie Jeffersona Farfana. W meczu
przeważała Hertha, ale skutecznością błysnęli przyjezdni. Miejscowi nie potrafią wygrać na własnym obiekcie od piętnastu spotkań. Pobili negatywny rekord Tasmanii Berlin z 1966 roku. Mimo porażki, posiadają iluzoryczne szanse na utrzymanie. Warunkiem są jednak zwycięstwa w dwóch ostatnich kolejkach. Piłkarze Felixa Magatha dzięki wygranej zrównali się punktami z Bayernem. Na czele są monachijczycy, posiadający więcej strzelonych bramek. Schalke może zdobyć pierwszy tytuł od 52 lat.
Bohaterem kolejki został Lucas Barrios. Argentyńczyk zdobył dla Borussii Dortmund hat- tricka w pojedynku z 1. FC Nürnberg. Zespół Juergena Kloppa zachowuje szanse na trzecie miejsce, premiowane udziałem w Lidze Mistrzów. Gospodarze rozegrali niezłe zawody, ale ponieśli trzecią porażkę z rzędu. – Jesteśmy rozczarowani, bo za dobrą postawę nie zostaliśmy nagrodzeni choćby punktem- komentował Dieter Hecking, szkoleniowiec Norymbergi. – W walce o utrzymanie nie będzie niespodzianek. Chodzi o to, by utrzymać nerwy na wodzy. W lepszym nastroju był Klopp, który podkreślał, że drużynie dopisała fortuna. – Szczęście sprzyja lepszym- skwitował trener Borussii. W jej barwach 81 minut rozegrał Jakub Błaszczykowski, ale niczym specjalnym się nie wyróżnił.
Po ciężkim boju z Kolonią zwycięstwo odniósł Werder Brema. Złotego gola zdobył tuż przed końcem Thorsten Frings, wykorzystując rzut karny po zagraniu ręką Pedro Geromela. 90 minut na boisku
spędził Adam Matuszczyk. Aż sześć goli ujrzeli kibice
w Moguncji. Miejscowy FSV przegrywał 0:2, ale doprowadził do wyrównania. Eintracht na prowadzenie wyprowadził ponownie Umit Korkmaz. Remis dla gospodarzy uratował Aristide Bance.
źródło: sportowefakty.pl
Lucas Barrios jest największym bohaterem 32. kolejki niemieckiej Bundesligi. Napastnik Borussii Dortmund zdobył trzy bramki, a jego zespół wygrał na wyjeździe 3:2 z drużyną Nuernberg. Barrios wpisywał się na listę strzelców w 27, 62 i 78 minucie. Dzięki jego bramkom ekipa z Dortmundu zdobyła cenne trzy punkty i na dwie kolejki przed końcem traci zaledwie jeden punkt do trzeciego miejsca, gwarantującego grę w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Do 81 minuty na placu gry przebywał Jakub Błaszczykowski. Polski pomocnik został zmieniony przez Felipe Santanę.
Pasjonująco wygląda walka o mistrzostwo Niemiec. Bayern Monachium zaledwie zremisował 1:1 z Borussią Moenchengladbach. Wobec wyjazdowego zwycięstwa Schalke 04 Gelsenkirchen, obie drużyny mają tyle samo punktów – po 64. Bawarczycy mają do rozegrania mecze z Bochum (dom) i Herthą (wyjazd), z kolei Schalke zagra jeszcze z Werderem (dom) i Mainz (wyjazd)
Berlińska Hertha jest krok o spadku do 2. Bundesligi. Klub Piszczka (grał 90 minut) i Wichniarka (cały mecz na ławce rezerwowych) przegrał z Schalke 0:1 (po golu w 87 minucie) i 23 punktami zajmuje ostatnią pozycję w lidze, tracąc do bezpiecznego 15 miejsca aż 5 punktów.
Czy Hertha odbije się w końcu od dna i wyjdzie ze spadkowej strefy tabeli? Wejdź na www.bwin.com i dowiedz się jakie ma sznase.
źródło: wp.pl
7:0 z Hannoverem – tak wysoko jak w sobotę Bayern na Allianz Arena jeszcze nie zwyciężył. Bawaria zaczyna być pewna mistrzostwa, ale wiary w triumf w Lidze Mistrzów nie widać.
Kiedy w ubiegłym tygodniu trener Louis van Gaal stwierdził, że odejdzie z Bayernu, jeśli sięgnie po potrójną koronę, w Monachium zapanowała konsternacja. Czy to poważna deklaracja, skoro Holender w pół roku zbudował zespół nazywany w Niemczech “niemal idealnym”?
Ale Holender to człowiek nieobliczalny. Uwielbia być w centrum uwagi, mówi się o jego megalomanii. Zdaje sobie sprawę, że jeśli w pierwszym roku w Monachium osiągnie rzeczywiście wszystko, każdy następny będzie trudniejszy.Z drugiej strony Holender opowiada o swoich planach na przyszłość: nie chce niczego zmieniać w ofensywnym składzie zespołu, a ściągnąć jedynie kilku obrońców i bramkarza, który zwiększyłby konkurencję w drużynie.
Bayern w takiej formie, jak w sobotę, jest poza zasięgiem jakiegokolwiek zespołu w Niemczech. Przeciwko Hannoverowi grał porywająco: swobodnie, pomysłowo, agresywnie, a jednocześnie finezyjnie. Oddał 25 strzałów, aż 16 więcej niż rywale. Wszystko funkcjonowało, jak chciał van Gaal: Robben był wszędzie, Ribery biegał za szybko dla przeciwników, Olic i Müller strzelali przy każdej okazji.
W majowym finale Pucharu Niemiec Bayern zmierzy się z Werderem Brema i będzie faworytem. W Bundeslidze ma dwa punkty przewagi nad Schalke Gelsenkirchen. Ale różnica między Bayernem a zespołem Feliksa Magatha jest w rzeczywistości większa. Mark van Bommel po meczu przyznał: – Wartość zespołu poznaje się po tym, jak gra w meczach z łatwiejszymi rywalami.
Jeśli tak, to Bayern pokazał właśnie na takim tle swoją wyjątkowość.
I choć jego podwójne zwycięstwo w Niemczech staje się coraz pewniejsze – nawet mimo tonujących komentarzy kierownictwa monachijczyków – to już o triumfie w Lidze Mistrzów się nie mówi.
Van Gaal: – To będzie niewyobrażalnie trudne.
Ribery: – Chciałbym, ale przede wszystkim trzeba się skupić na Niemczech.
I najbardziej mówiący wprost Robben: – Nie, nie jesteśmy tak dobrym zespołem jak Barcelona. Nie mamy wielkich szans na wygraną w Europie.
- Gramy dobrze, ale nie dzielmy jeszcze tytułów, byśmy przypadkiem nie zostali z niczym – mówił Franz Beckenbauer, szef rady nadzorczej Bayernu.
źródło: sport.pl
Są piłkarze lewonożni, prawonożni oraz tacy, którzy równie dobrze strzelają z obu nóg. Ci ostatni należą do mniejszości, bo nieczęsto się zdarza, żeby zawodnikowi było obojętne, którą nogą kopie piłkę, jeśli świetnie to czyni i lewą, i prawą. Obunożni gracze to rzadkość, ale dwużeńcy to prawdziwy ewenement. A jednak i tacy się trafiali…
Głośny skandal wywołał w Niemczech Mehdi Mahdavikia, który właśnie okazał się bigamistą. Zawodnik Hamburgera SV był wiosną 2006 roku chyba najbardziej “interesującym” zawodnikiem Bundesligi. A wszystko przez jego niecodzienne upodobanie. Dziennikarze wykryli, że Irańczyk ma dwie żony – Sapideh i Samirę. Pierwszą poślubił jeszcze w latach 90., drugą pod koniec 2005 roku. Pikanterii całej sprawie dodawał fakt, że obie panie… nie miały pojęcia o tym, że ich małżonek wiedzie podwójne życie. Kiedy Mahdavikia spędzał czas z Samirą, jego pierwsza żona byłą święcie przekonana, że jej partner pojechał na kolejny obóz HSV i wylewa siódme poty na treningach. Samira też była oszukiwana, ponieważ Mehdi zarzekał się, że od dawna jest rozwiedziony. I tak irański piłkarz stosował różne wybiegi, ale zapomniał, że kłamstwo ma krótkie nogi.
Cała prawda wyszła na jaw podczas jednego meczu HSV. Zawodnik musiał nieopatrznie umówić się z obiema paniami tego samego dnia, ponieważ pierwszą żona z drugą żoną spotkały się na trybunach stadionu podczas spotkania. Kiedy przedstawiły się sobie, jako partnerki Mahdaviki, przebiegły piłkarz został zdemaskowany. Winowajca tłumaczył się, że popełnił “wielki błąd”, później że został “zwabiony w pułapkę”. Ostatecznie rozstał się z Samirą. Stwierdził, iż to wszystko jest nieprawdą, a “druga żona” go pomawia. Tak czy inaczej obu paniom wyrosły pokaźne rogi, a Mehdiemu nos długi jak u Pinokia.
źródło: futbol.pl
Komplikuje się sytuacja Borussii Dortmund w czołówce tabeli Bundesligi . Drużyna Juergena Kloppa z Jakubem Błaszczykowskim w podstawowym składzie tym razem zremisowała na własnym stadionie z Hoffenheim 1:1, a tym samym po 31. kolejce zajmować będzie piąte miejsce.
Do 88. minuty wydawało się, że cenne trzy punkty swoim golem zapewni Borussii Nelson Valdez. Akcję bramkową rozpoczął reprezentant Polski, którego niecelny przerzut przechwycił ostatecznie przy linii bocznej Kevin Grosskreutz. Ten dośrodkował w pole karne, a tam zupełnie niepilnowany Peruwiańczyk strzałem głową pokonał Timo Hildebranda.
Po jednym z ostatnich w tym meczu kontrataków goście doprowadzili jednak do wyrównania. Vedada Ibisevicia ubiegł w polu karnym obrońca drużyny z Dortmundu, Mats Hummels, ale interweniował na tyle niefortunnie, że nie dał szans Romanowi Weidenfellerowi.
Błaszczykowski boisko opuścił w 82. minucie, a zastąpił go Markus Feulner.
źródło: pilkanozna.pl
Franck Ribery, gwiazda Bayernu Monachium i reprezentacji Francji, może zostać oskarżony o domniemane relacje z niepełnoletnią prostytutką, o której jednak nie wiedział, że nie miała 18 lat.
Sprawa wybuchła mniej niz dwa miesiące przed finałami mistrzostw świata w RPA, gdzie Ribery ma być jedną z gwiazd “Trójkolorowych”.
Prokurator, który zgodnie z francuską praktyką odmówił ujawnienia swoich danych osobowych, powiedział AFP, że piłkarz przyznał się do relacji z prostytutką, ale dodał, że nie wiedział, iż jest niepełnoletnia.
Teraz zależy od sędziego Andre Dando czy wnieść przeciwko niemu oskarżenie – stwierdziło źródło AFP.
Za seks z niepełnoletnią grożą we Francji trzy lata pozbawienia wolności i 45 000 euro grzywny.
W niedzielę Sophie Bottai, adwokat Ribery’ego, powiedziała, że jej klient był przesłuchiwany jako świadek przez policję w prowadzonym przez nią dochodzeniu dotyczącym prostytucji w klubie nocnym w centrum Paryża.
Wg Bottai 27-letni Ribery został wezwany przez policję, by wyjaśnić swoją relację ze znajomym, który miał powiązania z kręgiem prostytutek, dodając, że nie postawiono mu żadnych zarzutów.
Prokuratura podała w poniedziałek, że śledczy znaleźli dowody, że w prostytucje w klubie zamieszane były osoby niepełnoletnie.
źródło: interia.pl