Archive for kwiecień, 2011

Będę bronił Łukasza. Wybrał mniejsze zło

Jakub Błaszczykowski zdaje sobie sprawę, że wszystko co się obecnie dzieję wokół kadry nie jest najlepsze. Na łamach Przeglądu Sportowego komentuje aferę korupcyjną z udziałem kolegi z Borussii Dortmund i reprezentacji Polski Łukasza Piszczka. – Łukasza będę bronił. Spotkała go duża kara, ale niezasłużona. To, jak został potraktowany, przedstawiony… tak nie wolno – uważa kapitan reprezentacji.
Pomocnik Borussi Dortmund Jakub Błaszczykowski uważa, że nagonka w mediach na Łukasza Piszczka bardzo szkodzi piłkarzowi i negatywnie wpływa na atmosferę w kadrze. Jednak wyniki reprezentacji i brak meczów o jakąkolwiek stawkę prowokują media do pisania na tematy nie koniecznie związane z rywalizacją.
Boli mnie, że na moich oczach jest niszczony kolega i nic nie mogę zrobić. Łukasz jest bliski rezygnacji z kadry. Namawiam go, żeby tego nie robił, ale uszanuję każdą jego decyzję. Rozmawiam z nim codziennie, widzę, jak jest przybity nagonką w Polsce. Zrobiono z niego winowajcę korupcji w piłce, a on nawet w tym meczu z Cracovią nie grał. Można pomyśleć, że jest głównym odpowiedzialnym korupcji w naszej piłce. Jego gra w reprezentacji to trudny temat, ciężko tu o jednoznaczną ocenę. Łukasz ma swoich zwolenników i przeciwnikówBorussia Dortmund pod wodzą Jurgena Kloppa jest bliska zdobycia mistrzostwa Niemiec. Do końca sezonu w Bundeslidze pozostały trzy kolejki, a klub z trzema Polakami w składzie wyprzedza w tabeli Bayer Leverkusen o pięć punktów. Problemem numer jeden dla jednego z Polaków w składzie klubu z Nadrenii Północnej-Westfalii jest jednak afera korupcyjna, która w Polsce znów stała się najważniejszym tematem. Jakub Błaszczykowski solidaryzuję się z obrońcą Borussii i twierdzi, że ciągnięcie tematu w mediach jest niepotrzebne.

- Nie kwestionuję jego winy. Łukasz wiedział, na co daje pieniądze. Popełnił błąd. Jeden błąd, a pełni teraz rolę kozła ofiarnego. Jakby był całym złem polskiej piłki. Lubimy popadać ze skrajności w skrajność. Łukasz nie organizował zrzutki, miał 20 lat. To mogło spotkać każdego młodego piłkarza grającego wówczas w lidze. Trzeba wybrać mniejsze zło. Ktoś kto miał styczność z piłką, wie o czym mówię.

Łukasz Piszczek został oskarżony o udział w aferze korupcyjnej w związku z kupnem meczu przez Zagłębie Lubin, w którym wówczas występował. Afera miała miejsce w maju 2006 roku, a spotkanie było kupione od Cracovii. Bezbramkowy remis, na który umówili się piłkarze, premiował Zagłębie do rozgrywek w Pucharze UEFA. Podopieczni Franciszka Smudy, który prowadził wtedy klub z Lubina, zrzucili się wówczas po 10 tysięcy złotych. Łukasz Piszczek w spotkaniu nie grał, ale pieniądze musiał przekazać. Po postawieniu zarzutów przyznał się do zrzutki i dobrowolnie poddał się karze – rok więzienia w zawieszeniu i grzywna. Wszyscy zamieszani piłkarze oprócz kary grzywny (bazowanej na aktualnych zarobkach) musieli też zwrócić premię otrzymaną za awans do Pucharu UEFA.

źródło: sport.pl

Kibole w Kolonii atakują piłkarzy

“Jeśli spadniecie, to was wszystkich pozabijamy”. Taki napis powitał wczoraj piłkarzy 1.FC Koeln na treningu. Kibole klubu w którym występują Adam Matuszczyk oraz kontuzjowany obecnie Sławomir Peszko grożą piłkarzom, bo ci przegrali cztery z ostatnich pięciu meczów i znowu walczą o utrzymanie.
To zrobili chorzy ludzie – powiedział trener drużyny z Kolonii Frank Schaefer. Policja zapowiedziała, że jeśli sytuacja się powtórzy piłkarze oraz sztab trenerski zostaną objęci ochroną.

źródło: sports.pl

Wielki pech rywala Łukasza Piszczka

Patrick Owomoyela niedawno wrócił na boisko po długiej przerwie. Prawy obrońca Borussii Dortmund będzie jednak znów musiał długo pauzować. Doznał urazu ścięgna, która wyłączy go z gry na cztery miesiące.

Owomoyela ostatnio miał problemy ze ścięgnem Achillesa. Piłkarz musiał się poddać operacji i pauzował od września 2010 roku do marca 2011.

Po wyleczeniu urazu piłkarz wystąpił w jednym meczu pierwszej drużyny Borussii. W spotkaniu z Hamburgerem SV wszedł na boisko na ostatnie 11 minut.

Na początku kwietnia Owomoyela przedłużył kontrakt z klubem z Dortmundu do końca czerwca 2012 roku. W składzie Borussii musi rywalizować o miejsce w drużynie z reprezentantem Polski, Łukaszem Piszczkiem.

źródło: onet.pl

Podolski i Peszko nie pomogą drużynie w ważnym meczu

Urodzony w Gliwicach kapitan 1. FC Koeln Lukas Podolski nie wystąpi w niedzielnym (godz. 15.30) meczu Bundesligi z VfL Wolfsburg. Piłkarz reprezentacji Niemiec musi pauzować za pięć żółtych kartek.

W składzie zespołu z Kolonii zabraknie również kontuzjowanego Sławomira Peszki (urazu prawego kolana doznał w ostatnim spotkaniu z VfB Stuttgart; prawdopodobnie wróci na boisko dopiero na ostatnią kolejkę – przyp. red), a pod znakiem zapytania stoi występ Portugalczyka Petita, który z powodów osobistych musiał polecieć do ojczyzny.

W przegranej konfrontacji ze Stuttgartem 1-3, za pięć żółtych kartek, nie mogli zagrać Adam Matuszczyk i Chorwat Mato Jajalo.

Druga porażka z rzędu sprawiła, że zespół 1. FC Koeln, na cztery serie gier przed zakończeniem rozgrywek, znów jest zagrożony spadkiem do drugiej ligi. W tabeli zajmuje 12. miejsce, a nad plasującym się na 16. pozycji (konieczność rywalizacji w barażach) Wolfsburgiem ma przewagę sześciu punktów.

Kibice z Kolonii mają nadzieję na powtórkę wyniku ze stycznia 2010 roku, kiedy 1. FC wygrał na stadionie “Wilków” 3-2.
Czy gracze Kolonii powtórzą dobra grę i wygrają jak w styczniu 2010 roku? Zobacz jak typują to spotkanie zakłady bukmacherskie

źródło: interia.pl

Klopp: będę musiał opuścić kraj

Piłkarze Borussii Dortmund na cztery kolejki przed końcem sezonu stają przed szansą sięgnięcia po tytuł. Dla trenera Juergena Kloppa kolejne dni będą bardzo nerwowe. “Jeśli nie zdobędziemy w tym roku mistrzostwa, chyba będę musiał opuścić kraj” – przyznał. W sobotę parę minut po 20.00 fani Borussii, w której kadrze znajduje się trzech Polaków – Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek, mogą cieszyć się z mistrzostwa Niemiec. Warunki są dwa – muszą wygrać ze swoją imienniczką z Moenchengladbach, a drugi w tabeli Bayer Leverkusen w meczu z Hoffenheimem może najwyżej zremisować.

Nawet jeśli nie stanie się to jeszcze w Wielką Sobotę, to wydaje się to tylko kwestią czasu. Szkoleniowiec ekipy z Dortmundu nie chce jednak przedwcześnie przyjmować gratulacji.

- Wiele rzeczy trzeba zrobić perfekcyjnie, żeby właśnie z tą drużyną być liderem tabeli. Nie jestem ani głupi, ani ślepy. Oczywiście w przekroju całego sezonu zasłużyliśmy na tytuł, ale co się stanie jeśli się nie uda? Jeśli Bayer w ostatnich kolejkach jeszcze nas przegoni? Czy wtedy wszystko, co zrobiliśmy było nieprawidłowe? Nie! Ale zdaję sobie sprawę, że jeśli nie sięgniemy po mistrzostwo to chyba będę musiał wyjechać z kraju. Tak to niestety w piłce jest – jednego dnia traktowanym jest się jak kanclerz, drugiego wyganiają – powiedział Klopp.

Trener, mimo że klub stoi przed wielką szansą wywalczenia tytułu, nie myśli o wzmocnieniach.

- Mam kupić na siłę trzech dodatkowych zawodników tylko dlatego, że zagramy w Lidze Mistrzów? Zamiast czwartku będziemy mieli mecz we wtorek lub środę. Wielkiej różnicy w tym nie widzę. No dobrze. Hymn Champions League jest trochę fajniejszy od tego granego przed spotkaniami Ligi Europejskiej – przyznał.

Ponadto Klopp nie ma złudzeń, że nagle w klubie znajdą się pieniądze na nowych piłkarzy.

- Kiedy czytam na jakie szaleństwa może sobie pozwolić Bayern Monachium, tylko łapię się za głowę. Dla nas jest to nierealne. Musimy szukać w innych rejonach, inne szuflady otwierać. Może gdzieś znajdziemy drugiego Kagawę za 250 tys. euro – dodał.

Na krytykę Klopp reaguje z uśmiechem. – Zgadzam się, statystycznie rzecz biorąc jesteśmy zespołem w Bundeslidze, który marnuje najwięcej sytuacji podbramkowych. Ale gdybyśmy wykorzystywali wszystkie, Bayern Monachium nie miałby 14 punktów straty do nas a 35. To dopiero wyglądałoby komicznie – ocenił.

źródło: wp.pl

Gwiazda blisko Bayernu

Bayern Monachium jest bardzo bliski przeprowadzenia prawdziwego transferowego hitu. Jego wybór padł na podstawowego bramkarza reprezentacji Niemiec, grającego dziś w Schalke Gelsenkirchen Manuela Neuera.

– Decyzja zapadła. Wszystko się już wyklarowało. Odpowiedzialny ludzie, którzy powinni o całej sprawie wiedzieć, znają już ostateczne rozstrzygnięcia – mówił tajemniczo Neuer po zakończeniu ostatniego ligowego spotkania Koenigsblauen z Werderem Brema (1:1). Działacze Bayernu wydają się być pewni pozyskania 24-letniego bramkarza. – Znam jego decyzję – chwalił się prezydent monachijczyków Uli Hoeness. Wszystkiemu stara się jednak zaprzeczać dyrektor sportowy Schalke. – Wszyscy, którzy mają coś do powiedzenia w Schalke, dementują wszelkie pogłoski o transferze Neuera do Bayernu. Ja też je dementuję – grzmiał Horst Heldt. Takie słowa działaczy z Veltins-Arena raczej na niewiele się zdadzą. Transfer Neuera do Monachium stanie się faktem, pytanie tylko, jak szybko. Kontrakt znakomitego bramkarza z Schalke upływa w lecie 2012 roku. Dopiero wtedy mógłby przenieść się do Bawarii bez sumy odstępnego. Gdyby Bayern zdecydowałby się wykupić go już teraz, musiałby się liczyć z wydatkiem około 20 milionów euro.

źródło: pilkanozna.pl

Prezes Borussii Dortmund już dzieli zyski

Piłkarze Borussii Dortmund są blisko wywalczenia mistrzostwa Niemiec, a już mają zagwarantowany udział w Lidze Mistrzów. Prezes Hans-Joachim Watzke uważa, że z tego tytułu klub zarobi co najmniej 20 milionów euro. Połowa zostanie zainwestowana w drużynę.
Cztery kolejki przed zakończeniem sezonu Borussia, której zawodnikami są Łukasz Piszczek, Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski, jest liderem i ma osiem punktów przewagi nad Bayerem Leverkusen.

Watzke w wywiadzie dla portalu “Der Westen” zapewnił, że pieniądze zarobione na udziale w Champions League zostaną rozsądnie zainwestowane, a klub nadal będzie prowadził politykę stosunkowo skromnych wydatków transferowych.

- Zakładamy, że z tytułu udziału w LM nasz budżet zasili kwota 20 mln euro. Połowę tej sumy zainwestujemy w drużynę. Pięć milionów przeznaczymy na modernizację stadionu, bo poprawy wymaga strefa mieszana, szatnie dla sędziów i strefa VIP. Ostatnią ćwiartkę podzielimy między zobowiązania, które nad nami ciążą, a to, co zostanie… odłożymy na gorsze czasy – powiedział Watkze.

Za jego kadencji klub nie wydał na jednego piłkarza więcej niż pięć milionów euro. Takiej strategii Watzke nie zamierza zmieniać. – To oczywiście tylko nasze założenie, a nie Biblia, ale zamierzamy rozsądnie wydawać pieniądze. Na drużynę chcemy wydać 10 mln euro, więc by pozyskać piłkarza za 12, on sam musiałby zapłacić brakujące dwa… – zaznaczył szef Borussii.

Obecnie na wynagrodzenia piłkarzy klub wydaje rocznie 36,5 mln euro. Po zdobyciu tytułu, jak szacuje Watzke, ta pozycja budżetu wzrośnie do 40 mln. – Podwyżki nie będą więc duże, ale sukces trzeba docenić – oznajmił.

Jego zdaniem, kluczowi zawodnicy powinni pozostać w klubie. – Oferty oczywiście będą, z tym się liczymy. Ale nie po to w marcu przedłużamy z kimś kontrakt, by w czerwcu go sprzedać. Co prawda trudno byłoby nam powstrzymać piłkarza przed transferem do Realu Madryt czy Barcelony, ale tam też mają tylko 11 miejsc w składzie… – dodał, zaprzeczając, że “Królewscy” złożyli konkretną ofertę pozyskania tureckiego pomocnika Nuriego Sahina.

- I o tej propozycji wiedzą rzekomo wszyscy, a tylko nic nie słyszeli o niej Real, Borussia i Nuri – uciął temat prezes dortmundzkiego klubu.

źródło: sportowefakty.pl

Znany nowy trener Hoffenheim

Holger Stanislawski będzie od nowego sezonu trenerem piłkarzy TSG Hoffenheim. Podpisał z Wieśniakami 3-letni kontrakt.

41-letni Stanislawski do końca sezonu będzie pracował jeszcze w St. Pauli. W klubie z Hamburga jest od 1993 roku. Najpierw był piłkarzem St. Pauli, potem dyrektorem sportowym, a na koniec trenerem.

Pod wodzą Stanislawskiego St. Pauli awansowało do 2. Bundesligi, a później do Bundesligi. Nie wiadomo jednak jeszcze, czy ekipie z Hamburga uda się utrzymać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Na cztery kolejki przed końcem St. Pauli jest na 17. miejscu.

źródło: futbol.pl

Kontuzja Peszki

Sławomir Peszko w 17. minucie ligowego meczu FC Koeln z VFB Stuttgart musiał opuścić boisko z powodu kontuzji kolana. Mimo pomocy masażystów polski pomocnik nie był w stanie kontynuować gry.
Peszko od początku meczu był bardzo aktywny. W 17. minucie meczu podczas wykonywania sprintu zatrzymał się i złapał za prawe kolano. Na boisku pojawili się masażyści, ale nie byli w stanie mu pomóc. Za pomocnika FC Koeln na boisku pojawił się Christian Clemens.

Na razie nie wiadomo jak poważny jest uraz Polaka i na ile może go wykluczyć z gry.
Zakłady na piłkę nożną po tym wydarzeniu zmieniły kursy na drużynę polaka. Sprawdź już teraz jak teraz wyglądają notowania drużyny FC Koeln.

źródło: sport.pl

Butt wraca do bramki Bayernu

Weteran Joerg Butt zastąpi Thomasa Krafta w bramce Bayernu Monachium w niedzielnym meczu z Bayerem Leverkusen w niemieckiej ekstraklasie piłkarskiej.
To jedna z pierwszych decyzji personalnych nowego trenera Bawarczyków Andriesa Jonkera.

W poprzedniej kolejce Bawarczycy zremisowali na wyjeździe z FC Nuernberg 1:1, tracąc gola po poważnym błędzie 22-letniego Krafta. Kolejne niepowodzenie utratą pracy okupił holenderski trener Louis van Gaal. Czasowo jego miejsce zajął asystent i rodak Jonker (wcześniej współpracowali w Barcelonie).

48-letni Jonker zapowiedział, że w ostatnich pięciu spotkaniach sezonu będzie bronił 37-letni Butt. Niedzielny występ przeciwko wiceliderowi z Leverkusen będzie jego 19. w obecnych rozgrywkach, a także dopiero drugi w rundzie rewanżowej.

W tabeli Bundesligi Bayern Monachium zajmuje czwarte miejsce (liderem jest Borussia Dortmund, a na trzeciej pozycji plasuje się Hannover 96). Zwycięstwo nad Bayerem przybliży go do gry w eliminacjach Ligi Mistrzów. Jeśli uplasuje się poza podium, jesienią 2011 roku będzie rywalizował w Lidze Europejskiej.

Od nowego sezonu szkoleniowcem Bawarczyków będzie Jupp Heynckes, zatrudniony teraz w… Leverkusen.

źródło: sports.pl

Subscribe feed