Nie udało się wielkim europejskiej piłki, ale dokonał tego skromny, desperacko broniący się przed spadkiem przedostatni w tabeli zespół z Norymbergi. Zatrzymał Bayern Monachium, bo ten jest już zmęczony tempem, które sam narzucił
Monachijczycy wygrali trzynaście ostatnich spotkań. Ale kiedy szukano ekipy, która jest w stanie zakończyć tę serię, nikt nie wskazywał na Norymbergę. Sobotni wyjazd miał się zakończyć łatwym zdobyciem trzech punktów.
Bayern plan realizował tylko w pierwszej połowie – wkładał w mecz minimum sił, ale tylko skromnie prowadził po silnym strzale Thomasa Mullera. Kiedy gwiazdy odpuściły, a trener Louis van Gaal zdjął z boiska Arjena Robbena, gospodarze przestali mieć kompleksy. Wyrównali, gdy błąd popełniła najsłabsza formacja Bawarczyków, obrona. Choć Bayern do końca atakował, efektów nie było. W całym meczu miał dwa razy więcej strzałów na bramkę, aż 14 dośrodkowań przy zaledwie trzech gospodarzy, imponujący wynik posiadania piłki (62:38). Ale monachijczycy wyglądali w sobotę na inny zespół niż ten z ostatnich tygodni – ciągle aktywny, ale już nie tak zabójczo skuteczny jak w spotkaniach, które odmieniły go w trakcie sezonu.
Choć Bayern stracił punkty, utrzymał inną serię – nie przegrał już 16 meczów z rzędu w Bundeslidze. Taką samą serię miał cztery lata temu. – Rekordy nie mają żadnego znaczenia. Ważne są tytuły – stwierdził van Gaal. Wtedy skończyło się to zdobyciem mistrzostwa.
Zbiorowym bohaterem kolejki w Bundeslidze był zespół Norymbergi, indywidualnym – Cacau. Napastnik urodzony w Brazylii, ale od początku kariery grający w Niemczech zdobył aż cztery bramki w meczu VfB Stuttgard z 1 FC Köln. Niemieckie bulwarówki złośliwie podkreślają, iż Cacau do zdobycia czterech bramek potrzebował skromnych 61 minut. Lukas Podolski z Köln zaliczył właśnie 1300 minut bez gola.
źródło: sport.pl
