Męczarnie mistrzów, awans Borussii

Na pewno nie w taki sposób piłkarze Borussii Dortmund chcieli zakończyć 2011 rok. Po słabym bezbramkowym meczu, dopiero w rzutach karnych ograli drugoligową Fortunę Dusseldorf w 1/8 finału Pucharu Niemiec.

Cały mecz toczony był w średnim, świątecznym tempie. Zarówno Fortuna, jak i Borussia spokojnie rozgrywały piłkę, jednak brakowało oszałamiających akcji w ofensywie. Po części mogło być to spowodowane cofnięciem Roberta Lewandowskiego, który mecz rozpoczął za plecami Lucasa Barriosa.

Mistrz Niemiec grał dziś przeciętne spotkanie. Widać było, że chce wywalczyć awans jak najmniejszym nakładem sił. Plany dortmundczyków zweryfikowała czerwona kartka dla Owomoyeli.

Obraz gry nie zmienił się. Próby ataków zarówno z jednej jak i drugiej strony kończyły się niecelnymi strzałami bądź dobrymi interwencjami bramkarzy. Niezwykle aktywny był Kuba Błaszczykowski, który raz po raz robił wiatr na prawym skrzydle. Na niewiele się to jednak zdało, bo kapitanowi reprezentacji Polski brakowało i dokładności i szczęścia.

Do końca spotkania trwały typowe piłkarskie szachy. Widać było, że piłkarzom bardziej zależy by wrócić do domów na święta, niż walczyć o ćwierćfinał Pucharu Niemiec. Przez 90 minut żaden z zespołów nie potrafił umieścić piłki w siatce rywali. Spowodowało to zarządzenie przez sędziego dogrywki.

W dodatkowych trzydziestu minutach dominowali gospodarze, a najlepszą okazję do zdobycia bramki miał… Łukasz Piszczek. Przeżywający ostatnio regres formy obrońca tak niefortunnie interweniował głową, że tylko refleks Weidenfellera uratował Piszczka przed zdobyciem bramki samobójczej. Nikt w ciągu dwóch kwadransów nie potrafił przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. O awansie do ćwierćfinału Pucharu Niemiec zadecydować miały rzuty karne.

W serii rzutów karnych lepsi okazali się mistrzowie Niemiec i to oni znaleźli się w najlepszej ósemce Pucharu Niemiec. Co ciekawe, aż 2 razy sędzia nakazywał powtarzać rzuty karne.

Bardzo pozytywnie należy ocenić występ Kuby Błaszczykowskiego. Nieco słabiej zagrał Lewandowski, który nie potrafił do końca poradzić sobie z grą za plecami Lucasa Barriosa. Z kolei Łukasz Piszczek będąc nadal w takiej formie, może bać się o swoje miejsce na prawej obronie w Borussii oraz reprezentacji Polski.

źródło: futbol.pl

Comments are closed.

Subscribe feed